„Płynne szkło” alternatywą dla folii ekranowych? – Test preparatu TitanAID

TitanAID

Folie ekranowe i szkło hartowane to dzisiaj podstawowe formy zabezpieczenia dotykowego ekranu. Proces nakładania tego typu protektorów czasem stanowi jednak drogę przez mękę, a efekt końcowy niekoniecznie należy do najestetyczniejszych. Za sprawą firmy TitanAID na polskim rynku pojawiła się alternatywa dla standardowych osłonek ekranowych – „płynne szkło”. Przetestowaliśmy jego możliwości w praktyce.

Na opakowaniu TitanAIDa przeczytamy, że preparat zapewni szklanym powierzchniom ochronę przed zarysowaniami i smugami, a także zwiększy wrażliwość sensoryczną ekranu oraz jakość wyświetlanego obrazu (w co akurat nieco trudno jest uwierzyć na słowo). Samo omawiane „płynne szkło” to tak naprawdę powszechnie znany związek chemiczny – dwutlenek tytanu – sprowadzony do postaci nanocząsteczek. W założeniu, po wtarciu preparatu w szklaną powierzchnię, ma wniknąć on w pory szkła i zwiększyć wytrzymałość warstwy do poziomu 9H (czyli takiego, który ma uniemożliwiać zarysowania ostrym narzędziem).

rzeczy

W zestawie TitanAID, oprócz saszetki z preparatem, znajdziemy także gazik z alkoholem, ściereczkę z mikrofibry i króciutką instrukcję. Niestety, widoczne na opakowaniu zapewnienia dotyczące polepszenia sensoryki, jakości obrazu czy „twardości diamentu”, budzą raczej skojarzenia z „telezakupami” niż z wiarygodnym produktem.

Proces nakładania jest rzeczywiście prosty

Niekwestionowaną zaletą TitanAIDa, jest jednak jego uniwersalność. W przeciwieństwie do szkła hartowanego czy folii, preparat zastosujemy na każdym urządzeniu mobilnym wyposażonym w szklany ekran – nie musimy dobierać rozmiaru czy kształtu, a substancji i tak starczy nam na około 3 smartfony z ekranem 4″. Kolejnym, bardzo istotnym plusem płynu, jest prosty sposób jego aplikacji, składający się z trzech etapów:

  1. Standardowego oczyszczenia ekranu z tłustych śladów i kurzu za pomocą ściereczki z alkoholem (należy odczekać aż alkohol odparuje z ekranu);
  2. Wyłączenia urządzenia i wtarcia preparatu w ekran (od dołu, przez około 10 – 20 sekund);
  3. Wypolerowania ekranu ściereczką z mikrofibry po dwóch minutach od nałożenia preparatu aż do uzyskania połysku (po 10 minutach można włączyć urządzenie).

Należy uważać, by w trakcie nakładania substancja nie dostała się w niepowołane miejsca, jednak cała procedura jest bez wątpienia wygodna. Przez następne 12 godzin, należy trzymać ekran z dala od wody. Niestety preparat utwardzi się dopiero po 24 godzinach od nałożenia. Samo nakładanie preparatu zajęło mi około 5 minut (plus 10 minut odczekiwania na możliwość włączenia smartfona).

Proces

Początkowo miałem pewien problem w ocenie czy po polerowaniu preparat został w ogóle na ekranie smartfona (nie pomaga tu informacja mówiąca, że zbyt duża jego ilość może uszkodzić urządzenie). Dosyć szybko natomiast można poczuć go pod palcami. Po zastosowaniu TitanAIDa powierzchnia ekranowa zrobiła się nieco mniej śliska niż wcześniej. Niestety od razu można zauważyć, że preparat (przynajmniej w moim przypadku) nie potrafił zapobiec zabrudzeniom i smugom, które pojawiły się na ekranie już po paru chwilach użytkowania. Nie wydaje mi się też, by poprawiła się sensoryka, ale z pewnością też nie uległa pogorszeniu – z ekranu dotykowego korzystało się tak dobrze jak wcześniej, a obraz pozostawał wyraźny.

Czy preparat rzeczywiście chroni ekran? Ciężko stwierdzić…

Preparat sprawdzałem na smartfonie z 3,7-calowym ekranem z Gorilla Glass (który miał już parę mniejszych zarysowań). W ramach testu skuteczności ochrony, ekran rysowany był ostrymi narzędziami (m.in. kluczami i gwoździem). I rzeczywiście, choć chwilę po tym, na ekranie pozostawały widoczne ślady, to po wypolerowaniu ekranu ściereczką z mikrofibry, ryski „znikały”. Trudno jednak powiedzieć z całą pewnością czy była to zasługa preparatu, czy może wytrzymałej powierzchni Gorilla Glass. W każdym razie ekran wytrzymał próby porysowania (a przykładałem się do nich porządnie).

TitanAID - polerowanie

Do 9 miesięcy użytkowania

Problematyczne może okazać się odgadnięcie kiedy powinniśmy nałożyć nową warstwę preparatu. W założeniu ma wystarczać on na do 9 miesięcy użytkowania, jednak producenci zalecają by ekran został ponownie pokryty substancją po 6 miesiącach od pierwszego zastosowania. TitanAID posiada też jeszcze inną wadę – po nałożeniu go na ekran, nie wiadomo właściwie jak można się go raz a dobrze pozbyć (jeśli komuś przyszłaby na to ochota – powinien mieć to na względzie). Niewiadomą pozostaje także jak pokryty preparatem ekran zniesie możliwe upadki (wydaje się, że szkło hartowane jest w takich wypadkach pewniejszym zabezpieczeniem przed zbiciem wyświetlacza).

Co ze szkłem hartowanym?

Na co dzień, do ochrony ekranu smartfona, wykorzystuję szkło hartowane o twardości 9H (czyli takiej samej jak omawiany preparat). Choć szkło jest wyraźnie widoczne (ma 0,3 milimetra grubości) i przyklejanie go do ekranu nie należy do rzeczy przyjemnych, to z pewnością spełnia swoje zadanie. Na ekranie mojego telefonu nie ma ani jednej rysy, wyświetlacz pozostaje jasny i przejrzysty a sensoryka nie ucierpiała przez nadprogramową warstwę szkła. Dodatkowo, ekran stał się bardziej hydro i oleofobowy podobnie jak po zastosowaniu TitanAIDa (co przydaje się kiedy nakapie na niego parę kropel deszczu).

Wybór między estetyką i wygodą a pewnością ochrony

Wydaje się jednak, że protektorów ekranu używamy przede wszystkim nie tyle do ochrony przed zarysowaniami, ale przed zbiciem się ekranu (dzisiejsze szklane ekrany same w sobie są dosyć odporne na zarysowania). Szkło hartowane daje tu wyższą gwarancję bezpieczeństwa jako osłonka ekranu – jest po prostu namacalną, widoczną gołym okiem warstwą. Przewagą TitanAIDa (bo o foliach nie warto raczej wspominać) jest więc przede wszystkim uniwersalność i banalny sposób aplikacji. Osoby ceniące sobie przede wszystkim estetykę i wygodę mogą wypróbować TitanAID na własnych urządzeniach, jednak ci stawiający na pierwszym miejscu bezpieczeństwo powinni podejść do tego produktu nieco bardziej ostrożnie. W swojej ofercie dystrybutor TitanAIDa posiada jeszcze protektor w formie szkła hartowanego. Być może to właśnie on powinien okazać się pewniejszym wyborem, bo preparat w formie płynu ciężko jest jednoznacznie polecić albo odradzić. Cena preparatu na stronie dystrybutora wynosi 39 złotych.

home3


  
  
. .

  • Adam Gołecki

    Akurat z tymi zaletami ochronnymi hartowanego szkła bym się kłócił – bo niby chronią ekran przed upadkiem, ale tak naprawdę sprowadza się to tylko do ochrony przy upadku na płasko… Tak naprawdę większość telefonów nie potrzebuje w takich przypadkach dodatkowej ochrony, bo zapewnia ją usprawniana z sezonu na sezon technologia ochrony ekranów taka jak np. Gorilla Glass.

    Dlatego ja zdecydowałem się na wowfixita, który wpadł mi w ręce jako pierwsze płynne szkło które aplikowałem na ekran mojej komórki. No i muszę przyznać, że jestem pod dużym wrażeniem. Nie muszę przejmować się nawet najmniejszymi rysami, bo zwyczajnie się nie pojawiają, nawet przy noszeniu w jednej kieszeni komórki i kluczy 😀

  • x

    po co zakładać jakiekolwiek zabezpieczenia na telefon za 400zł (tez ze zdjęcia), po dwóch latach jego wartość to 60zł bez rys, a 50 z rysami.

    • Jakub Mirek

      Właśnie dlatego, że nie jest wiele wart, a trochę szkoda byłoby w ramach testu preparatu zarysować telefon za 1600 złotych 🙂