Wypadki chodzą po ludziach… zapatrzonych w telefony!

Pamiętacie jak wyglądało Wasze życie jeszcze kilka lat temu, zanim w ręce wpadł Wam telefon z ekranem dotykowym? Na pewno nieco inaczej… Smartfony zdobyły szturmem rynek telefonów komórkowych, a co za tym idzie naszą rzeczywistość i każdą dziedzinę życia, jaką możemy sobie wyobrazić.

Dzięki smartfonom i Internetowi pozostajemy stale w kontakcie z przyjaciółmi, mamy dostęp do informacji z całego świata, dostarczamy sobie rozrywkę. Telefon służy nam nie tylko do dzwonienia czy smsowania, ale możemy na nim słuchać muzyki, przeglądać maile, robić i wysyłać zdjęcia, nagrywać filmy, grać w gry. Stał się naszym kalendarzem, miejscem gdzie zrobimy zakupy, może monitować naszą aktywność dzienną i nocną, jest pomocnikiem w codziennym życiu dzięki mnogości aplikacji.

Jednak skutkiem ubocznym ciągłego bycia online jest to, że nasz mózg uzależnił się od stałej dawki dostarczania mu bodźców. Czy wiecie, że przeciętny użytkownik smartfona dotyka swojego telefonu w celu wybudzenia go, zerknięcia na ekran lub użycia go, aż 2,617 razy w ciągu dnia? To daje ponad 2,5 godziny dziennie spędzone na korzystaniu z telefonu.

Na pewno znacie ten dreszczyk emocji na sygnał powiadomienia z Facebooka, SMS-a czy wibrację telefonu. Naukowcy odkryli, że to działa na mózg jak kokaina, uwalnia dopaminę, od której się uzależniamy i potrzebujemy jej coraz więcej, dlatego wciąż jesteśmy online.

Nic więc w tym dziwnego, że w każdym miejscu i na całym świecie widujemy ludzi zapatrzonych w swoje telefony. Świat wirtualny wciąga tak bardzo, że zapominamy o rzeczywistym i to dosłownie! A jeśli do tego gramy w gry wykorzystujące wirtualną rzeczywistość, takie jak Pokemon Go, wtedy już jesteśmy o krok od stworzenia zagrożenia dla siebie i innych.

Nieszczęśliwy wypadek ze smartfonem w ręku

„Smartfon-zombie wpadł pod tramwaj”, „Dramat w Belgii. Polski kierowca zginął ze smartfonem w dłoni”, „Śmiertelne selfie” – to tylko kilka nagłówków spośród wielu, które coraz częściej atakują nas z gazet.

Rozproszenie, które wywołuje telefon komórkowy, czy to spowodowane rozmową telefoniczną (nawet przez zestaw słuchawkowy), czy inną czynnością z nim związaną, sprawia, że coraz częstszą przyczyną wypadków są właśnie smartfony. Dotyczy to zarówno pieszych jak i kierowców, którym zdarza się trzymać telefon w dłoni, nawet jeśli używają zestawu głośnomówiącego (30% ankietowanych przez CBOS). Co ciekawe prawie wszyscy (96% ankietowanych) zdają sobie sprawę, że jednoczesne kierowanie samochodem i używanie komórki jest niebezpieczne, a mimo to co czwarty wypadek komunikacyjny spowodowany jest właśnie przez korzystanie z telefonu podczas jazdy samochodem.

Według badań przeprowadzonych przez amerykańskich naukowców okazało się, że w Ameryce 78% dorosłych odniosło uszczerbek na zdrowiu w trakcie spaceru, podczas którego wpatrywali się w smartfona.

Zamiast rozmawiać ze sobą na spotkaniu ludzie siedzą z nosem w telefonie, zamiast przeglądać kartę dań w restauracji wolą przeglądać Facebooka, zamiast patrzeć na świat ludzie są zapatrzeni w smartfony.

„Smartfonowe zombie” w niektórych krajach stały się takim problemem, że… zaczęto rozważać wprowadzenie dodatkowych zabezpieczeń, np. w Ameryce testują specjalnie wydzielone chodniki dla osób wpatrzonych w telefony! W Korei Południowej ustawiono znaki ostrzegające przed tym, że nieuważne korzystanie z telefonu komórkowego podczas jednoczesnego spacerowania może skończyć się wypadkiem.

Wiecie, ile jest filmików na Youtube, gdzie zapatrzeni w ekran użytkownicy ulegają wypadkom? Wpadają na latarnie, na szklane drzwi, na innych ludzi, do wody, ale też wchodzących na ruchliwą jezdnię bez rozejrzenia się… do szpitali trafiają więc maniacy komórkowi, zbieracze pokemonów, poturbowani, połamani i… zdziwieni, tym co się właściwie stało.

Jak wykazały badania, osoby idące z telefonem zmieniają kierunek marszu, idą chaotycznie i wystarczy sama rozmowa przez komórkę, aby stracić koncentrację. Co więcej, uczestnicy eksperymentu, mającego na celu sprawdzenie umiejętności dostrzegania tego co się dzieje wokół nich, kiedy korzystają z telefonu, nie zauważali jeżdżącego na monocyklu kolorowego klauna. Odnotowało go tylko 25% użytkowników smartfonów. Spośród osób nierozproszonych przez telefon klauna zobaczył aż co drugi uczestnik badania, a osoby, które szły w parze z innymi, odnotowały klauna aż w 70%! Badani zaskoczeni byli wynikami, ci którzy korzystali z telefonów byli przekonani, że widzieli wszystko, co się działo wokół nich.

Jak wynika z badań, nawet tak prosta czynność jak chodzenie może zostać zakłócona przez zwykłą rozmowę telefoniczną, a co dopiero czynną obsługę smartfona. Raczej nie możemy mieć złudzeń, że to się zmieni, a nawet, prawdopodobnie, wzrośnie ilość wypadków spowodowana niewłaściwym używaniem telefonu komórkowego.

Nawet jeśli zmieni się rodzaj urządzeń to człowiek i tak nie jest w stanie koncentrować się jednocześnie na otoczeniu i dodatkowych bodźcach, które tak angażują jak telefon komórkowy. Jedyna nadzieja w tym, że zostaną wprowadzone ograniczenia w samych urządzeniach oraz otaczający nas świat będzie bardziej przystosowany do pędzącej technologii angażującej ludzki umysł.

Co możemy więc zrobić?

Czy więc jesteśmy skazani na powodujące wypadki smartfonowe zombie? Musimy pamiętać, że należy ze wszystkiego korzystać rozsądnie i z umiarem, ale mając na uwadze, to, że nie ustrzeżemy się przed wypadkami, bo możemy być zarówno sprawcami jak i poszkodowanym, to warto pomyśleć o czymś, co pomoże nam złagodzić tak nieprzyjemne zdarzenie, jakim jest wypadek.

A tym czymś jest ubezpieczenie następstw nieszczęśliwych wypadków. Wiele osób myśli, że po co, że to nikomu niepotrzebne. Należy jednak wziąć pod uwagę, że posiadając takie ubezpieczenie możemy otrzymać kilkaset lub nawet kilka tysięcy złotych, które mogą okazać się przydatne w przypadku np. złamania ręki lub nogi.

Dzięki ubezpieczeniu NNW możesz uzyskać odszkodowanie za doznaną krzywdę w wysokości takiego procentu sumy ubezpieczenia (a jej wysokość wybierasz sam!), jaki procent uszczerbku na zdrowiu odniosłeś w wyniku nieszczęśliwego wypadku, a wypadki zdarzają się każdemu bez względu na wiek, płeć, wykonywany zawód czy jego brak. Możesz też liczyć na to, że taka polisa pokryje koszty związane z leczeniem, które byłoby konieczne po wypadku.

Co więcej, istnieje ubezpieczenie smartfonów, które pokryje szkody w urządzeniu powstałe z powodu nieszczęśliwego wypadku. Dlaczego więc nie zapewnić sobie tego komfortu i poczucia bezpieczeństwa i nie zadbać o siebie, swoje finanse i swojego smartfona, który nie rzadko kosztuje nas duże pieniądze, a taka polisa to zaledwie kilkadziesiąt złotych w skali roku.

Dodatkowo musisz wiedzieć, że dla zwiększenia ochrony swoich finansów możesz rozszerzyć polisę o ubezpieczenie OC w życiu prywatnym (taką opcję znajdziesz m.in. w tym ubezpieczeniu NNW: https://www.uniqa.pl/ubezpieczenia-dla-ciebie/ubezpieczenie-nnw-i-oc-w-zyciu-prywatnym). Dzięki temu, w razie gdybyś to Ty był sprawcą wypadku, w której ucierpi osoba trzecia, to wszelkie koszty związane ze zniszczeniem mienia drugiej osoby oraz wydatkami związanymi z jej leczeniem, które byłoby konieczne w wyniku tego zdarzenia, pokryje właśnie ta polisa.

Dlatego pamiętaj: zdrowie Twoje i innych zależy nie tylko od Twojej rozwagi w używaniu smartfona ale także od tego, czy zabezpieczysz się na wypadek nieszczęśliwych zdarzeń, których przecież nie możemy przewidzieć.


  
  
. .