Facebook transkrybował nagrania głosowe z Messengera. Poza własnymi murami…

Facebook zatrudniał setki zewnętrznych pracowników, którzy analizowali przetworzone na tekst nagrania głosowe użytkowników Messengera. Ze względu na możliwe pogwałcenie zasad prywatności obowiązujących na terenie Unii Europejskiej, śledztwo w tej sprawie wszczęła już Irlandzka Komisja Ochrony Danych.

W całej sprawie chodzi o nagrania głosowe, które użytkownicy komunikatora mobilnego Messenger mogą przesyłać innym “chatującym”.

Od 2015 roku aplikacja Messenger umożliwia automatyczne przetworzenie takich nagrań na wiadomość tekstową. Transkrypcje nagrań miały być dokonywane w całości automatycznie, przez sztuczną inteligencję.

Facebook przyznaje, że zatrudniał ludzkich pracowników przy tranksrypcji nagrań z Messengera

Okazuje się jednak że w analizie transkrypcji takich nagrań uczestniczyli już pracownicy kontraktowi Facebooka. Ich celem miała być weryfikacja poprawności transkrypcji oraz pomoc w rozwoju oprogramowania przetwarzania mowy na tekst.

To właśnie zewnętrzni pracownicy, ze względu na wątpliwości co do etyki swojej pracy, powiadomili o sprawie media. Zatrudniająca ich firma nie informowała ich bowiem o źródle pochodzenia transkrybowanych plików audio, ani także celu dokonywanych transkrypcji. Weryfikowane wiadomości miały być całkowicie anonimizowane.

Transkrypcje wykonywano również poza samym Facebookiem

Praktyka ta przypominała outsource’owanie usług typu call center, których pracownicy nie mają bezpośredniego związku z firmą, której klientów obsługują.

W podobny sposób działali pracownicy kontraktowi zatrudnieni przez pośrednika Facebooka – kalifornijską firmę TaskUs Inc. Ich zadaniem było sprawdzanie poprawności transkrypcji nagrań głosowych użytkowników Messengera.

Facebook potwierdził, że rzeczywiście dokonywał transkrypcji nagrań audio użytkowników z udziałem ludzkich pracowników. Jednocześnie zapewnił, że “podobnie jak Apple i Google wstrzymał tę praktykę ponad tydzień temu “. Firma wskazuje również, że użytkownicy których dotyczy sprawa, zaznaczyli w Messengerze, że chcą by ich rozmowy były transkrybowane.\

To nie tylko problem Facebooka

Już wcześniej wielkie firmy, włączając w to Amazona, Google czy Apple, oskarżano o zbieranie fragmentów rozmów użytkowników z ich urządzeń i poddawanie tych plików do analizy przez ludzkich pracowników.

W kwietniu bieżącego roku, Bloomberg donosił o tysiącach takich osób w Amazonie, których zadaniem była analiza rozmów, w celu usprawniania oprogramowania wirtualnego asystenta firmy – Alexa. W podobny sposób analizę nagranych rozmów wykorzystywać miał Google w swoim Asystencie oraz Apple w asystentce Siri.

Obie firmy wycofały się już  z tego procederu. Amazon zapowiedział natomiast, że użytkownicy będą mogli wyłączyć “ludzkie recenzowanie” transkrypcji w ustawieniach urządzeń i oprogramowania.

Alternatywą dla takich głosowych asystentów, może być polski inteligentny głośnik AI Speaker, który nie przetwarza komend głosowych w chmurze, ale na samym urządzeniu. Więcej o nim przeczytacie w naszym artykule Polskie urządzenie AIS do obsługi inteligentnego domu już w sprzedaży!.

Rozwój produktu kosztem prywatności?

W całym problemie chodzi o udział danych użytkowników w rozwoju produktu. Zdarza się przecież, że przy korzystaniu z danej usługi otrzymujemy komunikat, w którym firma prosi o możliwość pozyskiwania danych, celem usprawnienia produktu.

Jest to szczególnie istotne w przypadku oprogramowania opartego na uczeniu maszynowym – sztucznej inteligencji, przetwarzaniu mowy na tekst, wykorzystywanych np. w głosowych asystentach.

Firmy nie informowały jednak, że owa “nauka” odbywa się nie tylko automatycznie, ale również z udziałem ludzkich “recenzentów”. A to przez to, że oprogramowanie nie radzi sobie jeszcze z rozpoznawaniem bardziej złożonych zdań i sformułowań.

Mark Zuckerberg: Nie podsłuchujemy panie Kongresmenie

W przypadku Facebooka, praktyka transkrybcji rozmów może wydawać się szczególnie podejrzana w związku z wcześniejszymi oskarżeniami pod adresem niebieskiego giganta. Według nich, firma podsłuchuje użytkowników przez aplikację, by wyświetlać im bardziej dopasowane reklamy i informacje na “tablicy”.

W trakcie przesłuchania w Kongresie Stanów Zjednoczonych CEO Facebooka, Mark Zuckerberg, stanowczo zaprzeczył jednak, by jego firma stosowała taki proceder.

Zuckerberg zaznaczył przy tym, że Facebook wykorzystuje mikrofon urządzenia tylko wtedy kiedy jest to konieczne i kiedy użytkownik wyrazi na to zgodę, na przykład do prowadzenia rozmów głosowych w Messengerze.

W zakładce “Zasady dotyczące danych” w aplikacji Messenger napisano, że firma gromadzi informacje na temat użytkownika podawane “przy wymianie wiadomości i innego rodzaju komunikatów z innymi osobami”. Przy czym firma nie wspomina, jakie konkretnie inne podmioty zajmują się analizą danych.

Jako że w Polsce transkrypcja nagrań głosowych nie jest jeszcze możliwa afera na szczęście nas ominęła. Sprawa ta pokazuje jednak dosyć luźny stosunek Facebooka dotyczący informowania użytkowników na temat tego, co rzeczywiście robi z ich danymi.

 

 

Źródło: Messenger / Informacje prawne i regulamin / Zasady dotyczące danych

 

Via: www.theverge.com

Źródło: www.bloomberg.com