Uber rozpoczyna działalność w Polsce, czy czeka nas ostra walka o pasażera?

451565458-798x310

Czy wyrażenie „uber” mówi Ci cokolwiek? Jeszcze kilkadziesiąt godzin temu nie wiązało się ono z niczym konkretnym, natomiast przez ostatnie 2 dni rodzime media bombardują nas nagłówkami zawierającymi ten wyraz. Nie bez przyczyny, gdyż właśnie Uber, działające od 2009 roku przedsiębiorstwo z San Francisco, wszedł wczoraj na polski rynek… i rozpętał medialną burzę.

Czy czeka nas rewolucja na rynku usług transportowych?

Uber to nie tylko nazwa startupu, który w zaledwie 5 lat osiągnął wartość około 18 miliardów dolarów, ale także aplikacja mobilna – i to ona jest powodem całego zamieszania. Uber pozwala na kojarzenie pasażera i kierowcy przy pomocy smartfonu czy tabletu. Dzięki niej możemy zamówić samochód i opłacić przejazd, a wszystko tylko i wyłącznie przy pomocy urządzenia mobilnego. Bez pośredników, czyli głównie korporacji taksówkarskich. Klasyczny konflikt interesów murowany… jednak na razie tylko w Warszawie.

Jak działa Uber?

Po pobraniu darmowej aplikacji (dostępna w sklepach Androida, iOS oraz Windows Phone) na swoje urządzenie i rejestracji, w trakcie której niezbędne jest podane numeru karty kredytowej, dostajemy dostęp do bazy kierowców Uber. Idea, przyświecająca pomysłodawcom, polega na maksymalnym uproszczeniu procedury zamawiania usługi transportowej. Użytkownicy tego programu nie zamawiają taksówki poprzez korporację, ale kontaktują się bezpośrednio z kierowcą, który podpisał umowę z Uber.

Kierowcą może być… każdy. Nie są potrzebne licencje czy pozwolenia na świadczenie usług transportowych. Uber wymaga jedynie przesłania kopii podstawowych dokumentów (m.in. dowodu osobistego, ubezpieczenia pojazdu). Nikt nie sprawdza, czy dany szofer rzeczywiście bardzo dobrze zna miasto, po którym ma zamiar rozwozić ludzi, ani nie potwierdza jego doświadczenia i umiejętności prowadzenia pojazdu. W tych aspektach musimy zdać się na zaufanie czy opinie innych użytkowników aplikacji.

Jednak w Uber nie wszystko działa w oparciu o wzajemne zaufanie. Aplikacja współpracuje z nadajnikami GPS urządzenia, dlatego pozwala na wybranie takiego samochodu, który jest akurat najbliżej naszej lokalizacji. Widząc, gdzie znajduje się zamówiony pojazd, można określić jak długo przyjdzie nam czekać na jego przyjazd. Zapis z nadajników GPS jest także podstawą do określenia ceny przejazdu.

Co więcej, każdy szofer ma swój profil ze zdjęciem i informacjami na temat standardu posiadanego samochodu. Jak już wspomniałem, na chwilę obecną w Polsce Uber działa tylko w obrębie Warszawy i oferuje tylko jeden poziom standardu o nazwie uberPOP. W ramach taryfy uberPOP, Warszawiacy będą mogli podróżować takimi samochodami jak: Opel Astra, Ford Focus czy Renault Megane.

Ceny? 1.40 zł za kilometr, a do tego opłata podstawowa 5 zł. 80% przychodu z przejazdów dostaje kierowca, a 20% inkasuje Uber. W mediach można natrafić na opinie, zgodnie z którymi oferowany poziom cen wcale nie jest mocno konkurencyjny. Najtańsze korporacje w stolicy oferują swoje samochody już od 1.60 zł za kilometr. Skąd więc taka wrzawa?

Nie wszystkim to się podoba

Media w Polsce przedstawiają Uber jako ogromne zagrożenie dla korporacji i lobby taksówkarskiego. Obszar działalności biznesowej tradycyjnych firm i amerykańskiego startupu jest ten sam, tak więc konkurencja jest nieunikniona. Uber miało już poważne problemy w innych krajach. W czerwcu największe, światowe media informowały o zorganizowanych protestach taksówkarzy. Swoje taksówki zatrzymali kierowcy z: Londynu, Paryża, Barcelony, Berlina czy Rzymu. Paraliż komunikacyjny miał oczywiście wymusić na władzach zmiany prawne, prowadzące do zakazu działalności Uber.

1f52166e-5361-4bb6-9f24-9c9a83ca0245-620x413Czy protesty przyniosły pożądany skutek? W zasadzie to nie. Oczywiście dość powszechna jest opinia, że Uber działa w sposób nielegalny. W większości krajów zorganizowany przewóz osób jest obostrzony prawnie, wymagane są stosowne koncesje i licencje. Amerykańska firma niczego takiego nie posiada. Jedynie władze Berlina na poważnie rozważały możliwość wprowadzenia zakazu. Okazało się jednak, że zaledwie po kilku dniach samorządowcy wycofali się z tego pomysłu, dając kolejny raz zielone światło omawianej aplikacji.

Jednak są nieliczne miejsca, gdzie Uber się nie udało. Przykładem może być Belgia. Po kilku miesiącach działania usługi uberPOP w tym kraju, władze postanowiły wprowadzić zakaz, a jego złamanie obwarować karą 10 000 euro za każdy nielegalny przejazd. Sprawę skomentowała nawet wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej, Neelie Kroes, wyrażając swoje oburzenie i przekonanie, że za taką decyzją stoją interesy karteli taksówkarskich, a nie zwykłych klientów.

Podobne problemy Uber może mieć w stolicy Indonezji, Dżakarcie. Tamtejsze władze przyglądają się działalności firmy i sugerują, że jej usługi nie są przystosowane do wymogów lokalnego prawa (chodzi m.in. o oznaczenia samochodów).

Co na to konkurencja?

Wracając na rynek polski, warto przedstawić reakcje konkurencji. W Sieci można znaleźć komentarze, w których przewiduje się możliwość nieuczciwych zagrywek. Zdaniem niektórych, sposobem na Uber ma być zamawianie przejazdu, a następnie wzywanie odpowiednich służb w celu dokonania kontroli. W wypowiedzi dla Gazety Wyborczej, wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski, stwierdził, że to kierowca odpowiada za świadczenie usługi transportowej i jeśli robi to bez odpowiedniej licencji, to grozi mu kara administracyjna w wysokości do 24 tys. złotych.

Uber przyjął dość lakoniczne stanowisko. Przedstawicielka firmy w Polsce, Swathy Prithivi, przekonuje, że firma działa zgodnie z polskim prawem. Nie świadczy bowiem usług przewozowych, a aplikacja mobilna służy jedynie nawiązaniu kontaktu pomiędzy osobami indywidualnymi. Dlatego też żadne licencje nie są wymagane.

Idea przejazdów społecznościowych nie jest niczym nowym. Podobne rozwiązanie już od jakiegoś czasu oferuje BlaBla Car. Jednak w tym wypadku pasażerowie dokładają się do wspólnego przejazdu, natomiast Uber jest usługą pozwalającą na zamawianie samochodu, przejazd od punktu A do punktu B oraz rozliczenie się z kierowcą. Aplikacja mobilna nie tylko ułatwia kontakt i usprawnia komunikację, ale niejako zastępuje taksometr i kasę fiskalną, a to może budzić pewne wątpliwości.

Widoki na przyszłość

Eliminacja pośredników, konkurencyjne ceny i elastyczne łączenie tradycyjnych rozwiązań z nowoczesnymi technologiami, czy to wszystko przyczyni się do sukcesu Uber w Polsce i wpłynie na zwyczaje Polaków? Czas pokaże. Jednak jak zostało wcześniej zaznaczone, amerykańska firma nie będzie mieć łatwych początków w kraju nad Wisłą. Jednak doświadczenia z innych państw mogą jej pomóc w obraniu skutecznej strategii ekspansji na polskim rynku. W Polsce Amerykanie będą musieli poradzić sobie nie tylko z niechęcią taksówkarzy i lobbingiem korporacji, ale także metodami płatności (płatność kartą kredytową może być problematyczna), stosunkowo niskimi cenami taksówek czy zwyczajną niechęcią potencjalnych klientów, związaną z brakiem zaufania społecznego w naszym kraju.

Nie pozostaje nam nic innego jak obserwować rozwój wydarzeń i życzyć mieszkańcom Warszawy udanych przejazdów z kierowcami Uber.

Źródło:
https://www.uber.com/cities/warsaw#
http://www.theguardian.com/uk-news/gallery/2014/jun/11/taxi-drivers-across-europe-protest-uber-app-in-pictures
http://thenextweb.com/eu/2014/04/15/european-commission-vice-president-neelie-kroes-says-shes-outraged-uber-ban-belgium/
http://thenextweb.com/eu/2014/08/18/uber-given-green-light-berlin-last-weeks-ban-suspended/
http://wyborcza.pl/1,75478,16505962,Uber_kontra_taksowkarze__Przejazdy__ze_smartfona_.html